Rozdział 1
(Najpierw przeczytaj prolog potem tu wróć i przeczytaj to)
Pamiętam z tego dnia niewiele.byłam w swoim pokoju i w pewnym momencie usłyszałam krzyki cioci. zeszłam na dół zobaczyć co się dzieje i w łazience zobaczyłam lezącego na ziemi Niall całego w krwi. Podbiegłam do niego przytulając go i jednocześnie płacząc wujek szybko zadzwonił po karetkę a ciocia próbowała mu zrobić opatrunek żeby zatamować lecącą krew. Zanim karetka przyjechał minęło około 5 min pamiętam jak go wtedy zabrali do karetki i lekarz pokiwał do cioci przecząco głową coś mówiąc ale nie słyszałam ale gdy teraz o tym myślę to jestem pewna tego że mówił jej że mój brat nie przeżyje. Nie pamiętam jak dojechaliśmy do szpitala byłam w wielkim szoku. gdy wyszedł lekarz z sali Nialla szybko do niego podbiegłam miałam tylko nadzieje że mój braciszek żyje
powiedział coś typu
-Niestety nie udało nam się go uratować.
Zaczęłam płakać, wybiegłam z szpitala, biegłam cały czas, nie pamiętam czy gdzieś skręcałam nie obchodziło wtedy mnie to gdzie biegnę po prostu chciałam uciec od tamtego miejsca usiadłam na ławce, nadal płakałam.
podszedł do mnie jakiś dupek i spytał czy nic mi nie jest na co odpowiedziałam żeby mnie zostawił a potem powiedziałam żeby mnie zabił. Widziałam że nie wie co odpowiedzieć. odwróciłam się i pobiegłam do pobliskiego lasu gdzie usłyszałam głos Nialla. Wołał mnie. Gdy go zobaczyłam zemdlałam. niemożliwe widziałam Mojego Brata ale przecież on nie żyje to jak to możliwe do dziś tego nie wiem.
***
Słysząc że ktoś wchodzi do mojego pokoju obróciłam się na łóżku tyłem do drzwi.
-Darcy, wstawaj dziś twój pierwszy dzień w nowej szkole. ubierz się i zejdź na dół do kuchni.
nie odpowiadałam po prostu czekałam aż wyjdzie. Nie chciałam iść do szkoły. Bałam się nikogo tam nie znałam. Ubrałam czarne rurki, bordowy sweter i do tego czarne Conversy. zrobiłam lekki makijaż włosy związałam w koka. wolno zeszłam na duł do kuchni, jak zwykle nie zjadłam prawie wcale śniadania.
-chodź Darcy bo się spóźnisz. szłam za ciocią do samochodu . gdy juz byliśmy pod szkołą ciocia ucałowała mnie na pożegnanie.
-pa Skarbie,. i nie martw się bedzie dobrze zaprowadzić cię pod klasę?
-pokiwałam przecząco głową i ruszyłam nie wiedziałam dokąd iść ale na szczęście jakaś nauczycielka się mną zainteresowała.
-szukasz czegoś? jesteś nowa prawda? ... zadała mi masę różnych pytań.
-gdzie jest klasa chemiczna
-ooo to teraz masz chemię, chodż zaprowadzę cię poszłam za nią. Wskazała mi drzwi i powiedziała żebym się nie martwiła. Weszłam do klasy
-Dzień dobry Darcy, to jest nasza nowa uczennica, wskazała na mnie, opowiesz nam coś o sobie?
przez chwile była cisza.
-Nie. odparłam stanowczo na co pani i cała klasa się zdiwła. widziałam kilka wolnych miejsc chciałam usiąść koło jednej z dziewczyn ale gdy już chciałam siadać pokiwała mi przecząco głową więc posłam do kolejnej ławki żeby tam usiąść ale nic z tego niechciała mojego towarzystwa i została mi ostatnia ławka siedział tam jakiś niewiem skąd znajomy chłopak. I od razu wszystko sobie przypomniałam to ten chłopak którego spotkałam w parku, on próbował mi pomóc. pokiwał do mnie reką zebym koło niego usiadła. Rozejrzałam się jeszcze raz po klasie ale nie było więcej miejsc wiec byłam skazana na tego chłopaka. Usiadłam koło niego wyciągnęłam książki z plecaka i połażyłam na ławce.
-cześć jestem Louis. przedstawił się. -jak się czujesz w tej szkole?
nie odpowiedziałam mu
- No dobra skoro nie chcesz ze mną rozmawiać to może napiszesz podsunął mi kawałek kartki i długopis. Nie zwracałam na niego uwagi.
-dlaczego mnie ignorujesz? -dlaczego wtedy w parku tak mnie potraktowałaś? Z kąd tu przyjechałaś? zadawał mi masę różnych pytań ale ja i tak je ignorowałam. Zadzwonił dzwonek na przerwę spakowałam książki do plecaka i wyszłam z klasy. idą za resztą mojej klasy. doszłam do sali matematycznej bynajmniej tak pisało na drzwiach. widziałam jak wzyscy pokazują na mnie palcami i się ze mnie śmieją momentalnie łzy napłynęły mi do oczu, pobiegłam do toalety. chciałam wrócić do domu.siedziałam tam z pół godziny. do puki nie przyszedł po mnie Lou. znowu on czego on ode mnie chce.
-dlaczego nie jesteś na lekjach spytał chwytając mnie zza ramię
-chcę wrócić do domu.
-dlaczego co się stało. już nie odpowiedziałam po prostu minęłam go poszłam do szafki założyłam kurtkę wyszłam ze szkoły a on znowu pobiegł za mną
-czego ode mnie chcesz? krzyknęłam do niego obracając się
-sopkojnie chcę ci tylko pomóc, wiem że cierpisz
-niechcę twojej pomocy nie chcę nikodo pomocy
-ale przyda ci się wierz mi
-Odczep się ode mnie odwrociłam się i wybigłam na ulicę coś mnie uderzyło,zemdlałam.
...
KONIEC ROZDZIAŁU 1
Ciąg dalszy nastąpi, na początek 3 komentarze i dodaje kolejny rozdział :)
Podoba się? Mam nadzieje że tak. :D (trochę długi)

Super <3 Czekam na next'a <3
OdpowiedzUsuńŚwietny :) Nie mogę się doczekać następnego <3 Czekam z niecierpliwością ;)
OdpowiedzUsuń