Rozdział 3
Otworzyłam list:
"Uważaj na niego może być niebezpieczny"
* Furious
Nie wiedziałam o kogo chodzi w ty liście myślałam że pewnie chodzi o tego niby Niallla albo Louisa poszłam szybko do pokoju i schowałam ten list zeszłam na dół, chciałam to posprzątać bo jakby przyjechała ciocia z wujkiem i zobaczyli zbitą wazę i wokół krew i do tego moja ręka zabandażowana i pokaleczona mogliby pomyśleć że ja to zrobiłam , zresztą napewno by tak pomyśleli. Nadal strasznie śię bałam chciałam posprzątać ale rana na ręce zaczeła strasznie boleć od bandażowałam żeby zobaczyć co się dzieje z moją ręką. Była tylko trochę bardziej czerwona niż wcześniej. Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam.
-Darcy, Darcy! słyszysz mnie? ciotka próbowała mnie obudzić
otwożyłam oczy leżałam na sofie w saloniea wujek zbierał potuczone szkło wycierał krew usiadłam spojżałam na łazienkę bo drzwi były otwarte ale nic tam nie było żadnej krwi, żadnego niby Nialla.
- Darcy co ty próbowałaś zrobić? pytała mnie ciocia
- to nie ja przysięgam.
-przecież maż rane dość sporą na ręce dobrze że nie przeciełaś sobie żyły.
- To nie ja! krzyknęłam i zaczęłam płakać wiedziałam że jakbym opowiedziała im co naprawdę by się stało to by mi nie uwierzyli i zapewne wylądowałabym w Psychiatryku.
-Darcy stój skoro nie ty to kto
-tak byś mi nie uwierzyła
-Darcy, skończmy ten temat, ale wydaje mi się że z tą raną musimy jechać do szpitala
pokiwałam tylko przecząco głową a cioica mimo to najpierw zabrała mnie do kuchni obmyła mi ranę zabandażowała i kazała mi iść do samochodu.
* W szpitalu
To był lekarz który zajmował się mną jeszcze dziś rano
-Dzień dobry, byłaś już tu dziś coś się dzieje
-nie po prostu wydaje mi się że jej rana wymaga szycia. mówiła ciocia odwiązując mi bandaż i pokazując doktorowi moją rękę
- kiedy to zrobiłaś i jak?
-Z tego co zdążyłam się dowiedzieć jakieś 30 minut temu zbiła wazę i jakoś tak się stało. ciocia odpowiadała za mnie
-już ci mówiłam to nie ja! powiedziałam z trochę głośnym tonem
-Skoro nie ty to kto, nikogo oprócz ciebie nie było w domu. zdenerwował się wujek
już nic się nie odzywałam
-wydaje mi się, a raczej jestem tego pewny że od uderzenia w wazę nie było by tak poważnej rany, to wygląda mi na przecięcie nożem bądź "żyletką" podkreślił to słowo
-sugeruje pan że się tne
-ja to wiem, trzeba będzie szyć zapraszam poszłam za nim
*godzina póżniej
Jechałam z ciocią i wujkiem przez miasto, szybko zorientowałam się że nie jedziemy do domu ale byłam cicho, nic się nie odzywałam weszliśmy do jakiegoś budynku
- Dzień dobry czy mogę umówić na wizytę do psychologa nastolatkę wskazała na mnie
-do psychologa ja, dlaczego? spytałam wójka
-Lekarz poprosił nas o to powiedział że to powinno ci pomóc
-Czy wy uważacie mnie za wariatkę? krzyknęłam dość głośno i wyszłam z budynku czekałam na nich przed samochodem
*W domu
-Darcy jutro masz wizytę z doktorem Walker jest psychologiem, uważamy że to dobrze ci zrobi
-Nie wierzę, Dlaczego co ja takiego zrobiłam? s
Poszłam do pokoju włączyłam laptop trochę poserfowałam po internecie i trafiłam na zdjęcie ręki w krwi całej pociętej i szczerze jarało mnie to. wzięłam temperówkę rozkręciłam ją i zrobiłam pierwszą kreskę na początek lekko ale po chwili moja cała ręka była okaleczona niektóre nawet trochę głębsze niż pozostałe. poszłam do łazienki wzięłam prysznic i rozmyślałam o Niallu i o tej całej sprawie dzisiaj. Poszłam spać.
rano obudziła mnie ciocia słowami "Darcy czas do szkoły w kuchni jest gotowe śniadanie" to była jej stała formułka. Ubrałam dżinsy, biały tiszert z jakimś nadrukiem, czarną bluzkę i czarne conversy a włosy zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół i tak nie zjadłam całego śniadania poszłam umyć zęby i lekko się pomalowałam wzięłam torbę z książkami i ruszyłam z wujkiem do samochodu po 10 minutach byłam pod szkołą szłam przez korytarz większość po prostu mnie ignorowała ale niektórzy albo patrzyli na mnie jakbym nie wiem co im zrobił albo się ze mnie śmiali. Poszłam pod klasę i usiadłam na ławce czekałam aż przyjdzie nauczyciel. Widziałam Louisa jak zarywa do jakiś dziewczyn z innyc klas... o kurde on idzie moją stronę.
-Hej Darcy, co u ciebie? spytał siadając koło mnie -nieźle mnie wczoraj wystraszyłaś jak wpadłaś pod ten samochód dobrze że samochód nie jechał szybko ale widzę że nic ci nie jest skoro jesteś w szkole, ale jakbyś czegoś potrzebowała to przyjdź do mnie. Po lekcjach czekałam na wujka pod szkołą po 5 minutach przyjechał zawióżł mnie do tego całego psychologa bałam się że zauważy moją pociętoą rękę i słusznie się bałam zobaczył
I Need You
Darcy(16lat) po śmierci rodziców i późniejszej próbie samobójczej swego brata Nialla(16lat) zamyka się w sobie myśli tylko o śmierci. Jedyną osobą która może jej pomóc jest Louis(17lat) tylko problem tkwi w tym że Darcy nie chcę z nikim rozmawiać, nie chce sobie pomóc. Oprócz tego co noc widuje w swoich snach Nialla który z nią rozmawia i próbuje jej pomóc niestety Darcy nie wie że to prawdziwy Niall odwiedza ją w jej snach.
czwartek, 2 stycznia 2014
wtorek, 31 grudnia 2013
Why only I see it
Rozdział 2
Niall, on co noc mi się śni tym razem przyszedł tylko na chwilę i powiedział:
-nie pozwolę ci popełnić tego błędu co ja. Nie pozwolę rozumiesz!
Od razu się przebudziłam leżałam w jakimś wielkim łóżku z jakimś opatrunkiem na głowie i zabandażowanym nadgarstkiem podpięta byłam do jakiś maszyn, od razu przypomniałam sobie co się stało, potrącił mnie samochód, a teraz jestem w szpitalu i żyje niestety. Przyszedł do mnie lekarz a od razu za nim weszła moja ciocia
- O obudziłaś się w końcu. powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy.
-jak się czujesz? spytała moja zdenerwowana ciocia ale nic nie odpowiedziałam, odwróciłam głowę w drógą stronę.
-Dobrze się czujesz? musimy to wiedzieć chyba że nie chcesz tak szybko stąd wyjść, więc?
-jest dobrze
Odpowiedziałam
-nic nie boli?
Chwyciłam się za głowę i skłamałam mówiąc że nic mnie nie boli, chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Po dwóch godzinach lekarze mnie zbadali i stwierdzili ze nic mi nie jest, miałam tylko stłuczony nadgarstek i trochę bolała mnie głowa. Pojechałam z ciocią do domu. Przez całą drogę wcale się nie odzywałam. Dojechaliśmy. Weszłam do domu zdjęłam kurtkę, buty i poszłam do pokoju zakluczyłam drzwi i położyłam się na moim łóżku. Myślałam o mojej rodzinie i płakałam. Tak bardzo chciałam ich zobaczyć I w pewnej chwili podniosłam głowę by spojrzeć przez okno i zobaczyłam Nialla stojącego przed domem i patrzącego w moje okno. Wystraszyłam się zaczęłam krzyczeć, obróciłam się, tym razem stał przede mną. Ale gdy ciocia zaczęła pukać do drzwi i pytała czy nic mi nie jest zniknął.Otworzyłam drzwi, ciocia weszła do środka nagle zauważyłam brata na łóżku patrzyłam na niego, po prostu mnie zamurowało
-co jest na co tak patrzysz?
wskazałam na Nialla ale ona go nie widziała
-co? pająk czy coś? o co ci chodzi?
-yyy nie, nic, nieważne. wyszłam z pokoju kierując się do łazienki. wzięłam szybki prysznic
cały czas powtarzałam sobie że mam zwidy wydaje mi się to wszystko. wyszłam z łazienki mojej cioci i wujka nie było musieli gdzieś wyjść jak byłam w łazience, poszłam do mojego pokoju a Nialler nadal tam leżał. weszłam do mojego pokoju zamknąłam drzwi
-Kim jesteś?
-twoim bratem mówił do mnie podchodząc coraz bliżej
-nie mój brat nie żyje, odejdź, boję się ciebie!
próbował mnie przytulić ale nie mógł dopiero wtedy do mnie dotarło że to naprawdę mój brat ale dlaczego tylko ja go widzę? zniknął nagle usłyszałam na dole w salonie jak jakiż wazon się zbija. I poczułam nie wyobrażalny ból na zdrowej ręce i zaczeła mi lecieć z niej krew. Bałam się jeszcze bardziej. zeszłam najpierw do kuchni wziełam bandaż zawinęłam go na ręce i poszłam do salonu zobaczyłam zbitą wazę i krew prowadzącą do łazienki (tej łazienki w której Niall popełnił samobójstwo) zaczełam krzyczeć
-Ktoś tu jest!! Pomocy!!
poszłam za śladami krwi i zobaczyłam ten sam obraz co miesiąc temu Niall lezał cały zakrwawiony w tym samym miejscu spojrzałam na zegarek na ręce, była ta sama godzina 13:13.
zaczęłam płakać zobaczyłam list koło zbitego szkła podeszłam i podniosłam.
Koniec części 2
Wow trochę strasznie się robi. Mam nadzieje że się podobała komentujcie jeśli możecie udostępniajcie tego bloga na swoich FB czy Twitterach czy stronkach. W komentarzach możecie dawać linki do waszych stronek jeśli je posiadacie chętnie je zobacze :)
kolejny rozdział dodam w czwartek 2.01.2014 (tak myślę)
Niall, on co noc mi się śni tym razem przyszedł tylko na chwilę i powiedział:
-nie pozwolę ci popełnić tego błędu co ja. Nie pozwolę rozumiesz!
Od razu się przebudziłam leżałam w jakimś wielkim łóżku z jakimś opatrunkiem na głowie i zabandażowanym nadgarstkiem podpięta byłam do jakiś maszyn, od razu przypomniałam sobie co się stało, potrącił mnie samochód, a teraz jestem w szpitalu i żyje niestety. Przyszedł do mnie lekarz a od razu za nim weszła moja ciocia
- O obudziłaś się w końcu. powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy.
-jak się czujesz? spytała moja zdenerwowana ciocia ale nic nie odpowiedziałam, odwróciłam głowę w drógą stronę.
-Dobrze się czujesz? musimy to wiedzieć chyba że nie chcesz tak szybko stąd wyjść, więc?
-jest dobrze
Odpowiedziałam
-nic nie boli?
Chwyciłam się za głowę i skłamałam mówiąc że nic mnie nie boli, chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Po dwóch godzinach lekarze mnie zbadali i stwierdzili ze nic mi nie jest, miałam tylko stłuczony nadgarstek i trochę bolała mnie głowa. Pojechałam z ciocią do domu. Przez całą drogę wcale się nie odzywałam. Dojechaliśmy. Weszłam do domu zdjęłam kurtkę, buty i poszłam do pokoju zakluczyłam drzwi i położyłam się na moim łóżku. Myślałam o mojej rodzinie i płakałam. Tak bardzo chciałam ich zobaczyć I w pewnej chwili podniosłam głowę by spojrzeć przez okno i zobaczyłam Nialla stojącego przed domem i patrzącego w moje okno. Wystraszyłam się zaczęłam krzyczeć, obróciłam się, tym razem stał przede mną. Ale gdy ciocia zaczęła pukać do drzwi i pytała czy nic mi nie jest zniknął.Otworzyłam drzwi, ciocia weszła do środka nagle zauważyłam brata na łóżku patrzyłam na niego, po prostu mnie zamurowało
-co jest na co tak patrzysz?
wskazałam na Nialla ale ona go nie widziała
-co? pająk czy coś? o co ci chodzi?
-yyy nie, nic, nieważne. wyszłam z pokoju kierując się do łazienki. wzięłam szybki prysznic
cały czas powtarzałam sobie że mam zwidy wydaje mi się to wszystko. wyszłam z łazienki mojej cioci i wujka nie było musieli gdzieś wyjść jak byłam w łazience, poszłam do mojego pokoju a Nialler nadal tam leżał. weszłam do mojego pokoju zamknąłam drzwi
-Kim jesteś?
-twoim bratem mówił do mnie podchodząc coraz bliżej
-nie mój brat nie żyje, odejdź, boję się ciebie!
próbował mnie przytulić ale nie mógł dopiero wtedy do mnie dotarło że to naprawdę mój brat ale dlaczego tylko ja go widzę? zniknął nagle usłyszałam na dole w salonie jak jakiż wazon się zbija. I poczułam nie wyobrażalny ból na zdrowej ręce i zaczeła mi lecieć z niej krew. Bałam się jeszcze bardziej. zeszłam najpierw do kuchni wziełam bandaż zawinęłam go na ręce i poszłam do salonu zobaczyłam zbitą wazę i krew prowadzącą do łazienki (tej łazienki w której Niall popełnił samobójstwo) zaczełam krzyczeć
-Ktoś tu jest!! Pomocy!!
poszłam za śladami krwi i zobaczyłam ten sam obraz co miesiąc temu Niall lezał cały zakrwawiony w tym samym miejscu spojrzałam na zegarek na ręce, była ta sama godzina 13:13.
zaczęłam płakać zobaczyłam list koło zbitego szkła podeszłam i podniosłam.
Koniec części 2
Wow trochę strasznie się robi. Mam nadzieje że się podobała komentujcie jeśli możecie udostępniajcie tego bloga na swoich FB czy Twitterach czy stronkach. W komentarzach możecie dawać linki do waszych stronek jeśli je posiadacie chętnie je zobacze :)
kolejny rozdział dodam w czwartek 2.01.2014 (tak myślę)
Prolog
przypadkowo usunęłam prolog ktory nazwalam wczesniej epilogiem wiec chcialam zmienic nazwe i cos zrobilam ze usunęłam
I Need You *********Prolog
Niall i Darcy są rodzeństwem są ze sobą naprawdę blisko mieszkają w Anglii w Bradford. Po śmierci ich rodziców przeprowadzają się do do Londynu do cioci i wujka którzy bardzo ich kochają.Darcy jakoś się trzyma ale Niall jest strasznie przybity zamknął się w sobie nie potrafił sobie z tym poradzić wiec sięgnął po żyletkę ... Niall ląduje w szpitalu po próbie samobójczej -Niestety nie udało nam się go uratować. powiedział z żalem lekarz -On nie żyje? w moich oczach pojawiły się łzy -Przykro mi zaczęłam płakać i uciekłam ze szpitala, byłam już daleko usiadłam na ławce wciąż płacząc -co się stało usiadł koło mnie nieznajomy szatyn -zostaw mnie. powiedziałam ze złością -albo w sumie zabij mnie popatrzył na mnie ze strachem w oczach -nie, ja chciałem ci tylko pomóc -nie pomogłeś. odwróciłam się i pobiegłam do pobliskiego lasu nagle:... -Darcy, Darcy słyszysz mnie to był znajomy głos, a nawet bardzo, przypominał mi głos Nialla -kim jesteś, gdzie jesteś ale nie widziałam nikogo -tu jestem wyszedł zza drzewa -Niall? Nie, nie to niemożliwe ty nie żyjesz!!! krzyknęłam. I chyba zemdlałam, pamiętam jak powiedział PRZEPRASZAM i rozpłynął się w powietrzu. od tamtej pory widuję go tylko w snach. ******* Podoba się? zaczynam pisać 1 rozdzia
I Need You *********Prolog
Niall i Darcy są rodzeństwem są ze sobą naprawdę blisko mieszkają w Anglii w Bradford. Po śmierci ich rodziców przeprowadzają się do do Londynu do cioci i wujka którzy bardzo ich kochają.Darcy jakoś się trzyma ale Niall jest strasznie przybity zamknął się w sobie nie potrafił sobie z tym poradzić wiec sięgnął po żyletkę ... Niall ląduje w szpitalu po próbie samobójczej -Niestety nie udało nam się go uratować. powiedział z żalem lekarz -On nie żyje? w moich oczach pojawiły się łzy -Przykro mi zaczęłam płakać i uciekłam ze szpitala, byłam już daleko usiadłam na ławce wciąż płacząc -co się stało usiadł koło mnie nieznajomy szatyn -zostaw mnie. powiedziałam ze złością -albo w sumie zabij mnie popatrzył na mnie ze strachem w oczach -nie, ja chciałem ci tylko pomóc -nie pomogłeś. odwróciłam się i pobiegłam do pobliskiego lasu nagle:... -Darcy, Darcy słyszysz mnie to był znajomy głos, a nawet bardzo, przypominał mi głos Nialla -kim jesteś, gdzie jesteś ale nie widziałam nikogo -tu jestem wyszedł zza drzewa -Niall? Nie, nie to niemożliwe ty nie żyjesz!!! krzyknęłam. I chyba zemdlałam, pamiętam jak powiedział PRZEPRASZAM i rozpłynął się w powietrzu. od tamtej pory widuję go tylko w snach. ******* Podoba się? zaczynam pisać 1 rozdzia
piątek, 27 grudnia 2013
First day is always the worst
Rozdział 1
(Najpierw przeczytaj prolog potem tu wróć i przeczytaj to)
Pamiętam z tego dnia niewiele.byłam w swoim pokoju i w pewnym momencie usłyszałam krzyki cioci. zeszłam na dół zobaczyć co się dzieje i w łazience zobaczyłam lezącego na ziemi Niall całego w krwi. Podbiegłam do niego przytulając go i jednocześnie płacząc wujek szybko zadzwonił po karetkę a ciocia próbowała mu zrobić opatrunek żeby zatamować lecącą krew. Zanim karetka przyjechał minęło około 5 min pamiętam jak go wtedy zabrali do karetki i lekarz pokiwał do cioci przecząco głową coś mówiąc ale nie słyszałam ale gdy teraz o tym myślę to jestem pewna tego że mówił jej że mój brat nie przeżyje. Nie pamiętam jak dojechaliśmy do szpitala byłam w wielkim szoku. gdy wyszedł lekarz z sali Nialla szybko do niego podbiegłam miałam tylko nadzieje że mój braciszek żyje
powiedział coś typu
-Niestety nie udało nam się go uratować.
Zaczęłam płakać, wybiegłam z szpitala, biegłam cały czas, nie pamiętam czy gdzieś skręcałam nie obchodziło wtedy mnie to gdzie biegnę po prostu chciałam uciec od tamtego miejsca usiadłam na ławce, nadal płakałam.
podszedł do mnie jakiś dupek i spytał czy nic mi nie jest na co odpowiedziałam żeby mnie zostawił a potem powiedziałam żeby mnie zabił. Widziałam że nie wie co odpowiedzieć. odwróciłam się i pobiegłam do pobliskiego lasu gdzie usłyszałam głos Nialla. Wołał mnie. Gdy go zobaczyłam zemdlałam. niemożliwe widziałam Mojego Brata ale przecież on nie żyje to jak to możliwe do dziś tego nie wiem.
***
Słysząc że ktoś wchodzi do mojego pokoju obróciłam się na łóżku tyłem do drzwi.
-Darcy, wstawaj dziś twój pierwszy dzień w nowej szkole. ubierz się i zejdź na dół do kuchni.
nie odpowiadałam po prostu czekałam aż wyjdzie. Nie chciałam iść do szkoły. Bałam się nikogo tam nie znałam. Ubrałam czarne rurki, bordowy sweter i do tego czarne Conversy. zrobiłam lekki makijaż włosy związałam w koka. wolno zeszłam na duł do kuchni, jak zwykle nie zjadłam prawie wcale śniadania.
-chodź Darcy bo się spóźnisz. szłam za ciocią do samochodu . gdy juz byliśmy pod szkołą ciocia ucałowała mnie na pożegnanie.
-pa Skarbie,. i nie martw się bedzie dobrze zaprowadzić cię pod klasę?
-pokiwałam przecząco głową i ruszyłam nie wiedziałam dokąd iść ale na szczęście jakaś nauczycielka się mną zainteresowała.
-szukasz czegoś? jesteś nowa prawda? ... zadała mi masę różnych pytań.
-gdzie jest klasa chemiczna
-ooo to teraz masz chemię, chodż zaprowadzę cię poszłam za nią. Wskazała mi drzwi i powiedziała żebym się nie martwiła. Weszłam do klasy
-Dzień dobry Darcy, to jest nasza nowa uczennica, wskazała na mnie, opowiesz nam coś o sobie?
przez chwile była cisza.
-Nie. odparłam stanowczo na co pani i cała klasa się zdiwła. widziałam kilka wolnych miejsc chciałam usiąść koło jednej z dziewczyn ale gdy już chciałam siadać pokiwała mi przecząco głową więc posłam do kolejnej ławki żeby tam usiąść ale nic z tego niechciała mojego towarzystwa i została mi ostatnia ławka siedział tam jakiś niewiem skąd znajomy chłopak. I od razu wszystko sobie przypomniałam to ten chłopak którego spotkałam w parku, on próbował mi pomóc. pokiwał do mnie reką zebym koło niego usiadła. Rozejrzałam się jeszcze raz po klasie ale nie było więcej miejsc wiec byłam skazana na tego chłopaka. Usiadłam koło niego wyciągnęłam książki z plecaka i połażyłam na ławce.
-cześć jestem Louis. przedstawił się. -jak się czujesz w tej szkole?
nie odpowiedziałam mu
- No dobra skoro nie chcesz ze mną rozmawiać to może napiszesz podsunął mi kawałek kartki i długopis. Nie zwracałam na niego uwagi.
-dlaczego mnie ignorujesz? -dlaczego wtedy w parku tak mnie potraktowałaś? Z kąd tu przyjechałaś? zadawał mi masę różnych pytań ale ja i tak je ignorowałam. Zadzwonił dzwonek na przerwę spakowałam książki do plecaka i wyszłam z klasy. idą za resztą mojej klasy. doszłam do sali matematycznej bynajmniej tak pisało na drzwiach. widziałam jak wzyscy pokazują na mnie palcami i się ze mnie śmieją momentalnie łzy napłynęły mi do oczu, pobiegłam do toalety. chciałam wrócić do domu.siedziałam tam z pół godziny. do puki nie przyszedł po mnie Lou. znowu on czego on ode mnie chce.
-dlaczego nie jesteś na lekjach spytał chwytając mnie zza ramię
-chcę wrócić do domu.
-dlaczego co się stało. już nie odpowiedziałam po prostu minęłam go poszłam do szafki założyłam kurtkę wyszłam ze szkoły a on znowu pobiegł za mną
-czego ode mnie chcesz? krzyknęłam do niego obracając się
-sopkojnie chcę ci tylko pomóc, wiem że cierpisz
-niechcę twojej pomocy nie chcę nikodo pomocy
-ale przyda ci się wierz mi
-Odczep się ode mnie odwrociłam się i wybigłam na ulicę coś mnie uderzyło,zemdlałam.
...
KONIEC ROZDZIAŁU 1
Ciąg dalszy nastąpi, na początek 3 komentarze i dodaje kolejny rozdział :)
Podoba się? Mam nadzieje że tak. :D (trochę długi)
(Najpierw przeczytaj prolog potem tu wróć i przeczytaj to)
Pamiętam z tego dnia niewiele.byłam w swoim pokoju i w pewnym momencie usłyszałam krzyki cioci. zeszłam na dół zobaczyć co się dzieje i w łazience zobaczyłam lezącego na ziemi Niall całego w krwi. Podbiegłam do niego przytulając go i jednocześnie płacząc wujek szybko zadzwonił po karetkę a ciocia próbowała mu zrobić opatrunek żeby zatamować lecącą krew. Zanim karetka przyjechał minęło około 5 min pamiętam jak go wtedy zabrali do karetki i lekarz pokiwał do cioci przecząco głową coś mówiąc ale nie słyszałam ale gdy teraz o tym myślę to jestem pewna tego że mówił jej że mój brat nie przeżyje. Nie pamiętam jak dojechaliśmy do szpitala byłam w wielkim szoku. gdy wyszedł lekarz z sali Nialla szybko do niego podbiegłam miałam tylko nadzieje że mój braciszek żyje
powiedział coś typu
-Niestety nie udało nam się go uratować.
Zaczęłam płakać, wybiegłam z szpitala, biegłam cały czas, nie pamiętam czy gdzieś skręcałam nie obchodziło wtedy mnie to gdzie biegnę po prostu chciałam uciec od tamtego miejsca usiadłam na ławce, nadal płakałam.
podszedł do mnie jakiś dupek i spytał czy nic mi nie jest na co odpowiedziałam żeby mnie zostawił a potem powiedziałam żeby mnie zabił. Widziałam że nie wie co odpowiedzieć. odwróciłam się i pobiegłam do pobliskiego lasu gdzie usłyszałam głos Nialla. Wołał mnie. Gdy go zobaczyłam zemdlałam. niemożliwe widziałam Mojego Brata ale przecież on nie żyje to jak to możliwe do dziś tego nie wiem.
***
Słysząc że ktoś wchodzi do mojego pokoju obróciłam się na łóżku tyłem do drzwi.
-Darcy, wstawaj dziś twój pierwszy dzień w nowej szkole. ubierz się i zejdź na dół do kuchni.
nie odpowiadałam po prostu czekałam aż wyjdzie. Nie chciałam iść do szkoły. Bałam się nikogo tam nie znałam. Ubrałam czarne rurki, bordowy sweter i do tego czarne Conversy. zrobiłam lekki makijaż włosy związałam w koka. wolno zeszłam na duł do kuchni, jak zwykle nie zjadłam prawie wcale śniadania.
-chodź Darcy bo się spóźnisz. szłam za ciocią do samochodu . gdy juz byliśmy pod szkołą ciocia ucałowała mnie na pożegnanie.
-pa Skarbie,. i nie martw się bedzie dobrze zaprowadzić cię pod klasę?
-pokiwałam przecząco głową i ruszyłam nie wiedziałam dokąd iść ale na szczęście jakaś nauczycielka się mną zainteresowała.
-szukasz czegoś? jesteś nowa prawda? ... zadała mi masę różnych pytań.
-gdzie jest klasa chemiczna
-ooo to teraz masz chemię, chodż zaprowadzę cię poszłam za nią. Wskazała mi drzwi i powiedziała żebym się nie martwiła. Weszłam do klasy
-Dzień dobry Darcy, to jest nasza nowa uczennica, wskazała na mnie, opowiesz nam coś o sobie?
przez chwile była cisza.
-Nie. odparłam stanowczo na co pani i cała klasa się zdiwła. widziałam kilka wolnych miejsc chciałam usiąść koło jednej z dziewczyn ale gdy już chciałam siadać pokiwała mi przecząco głową więc posłam do kolejnej ławki żeby tam usiąść ale nic z tego niechciała mojego towarzystwa i została mi ostatnia ławka siedział tam jakiś niewiem skąd znajomy chłopak. I od razu wszystko sobie przypomniałam to ten chłopak którego spotkałam w parku, on próbował mi pomóc. pokiwał do mnie reką zebym koło niego usiadła. Rozejrzałam się jeszcze raz po klasie ale nie było więcej miejsc wiec byłam skazana na tego chłopaka. Usiadłam koło niego wyciągnęłam książki z plecaka i połażyłam na ławce.
-cześć jestem Louis. przedstawił się. -jak się czujesz w tej szkole?
nie odpowiedziałam mu
- No dobra skoro nie chcesz ze mną rozmawiać to może napiszesz podsunął mi kawałek kartki i długopis. Nie zwracałam na niego uwagi.
-dlaczego mnie ignorujesz? -dlaczego wtedy w parku tak mnie potraktowałaś? Z kąd tu przyjechałaś? zadawał mi masę różnych pytań ale ja i tak je ignorowałam. Zadzwonił dzwonek na przerwę spakowałam książki do plecaka i wyszłam z klasy. idą za resztą mojej klasy. doszłam do sali matematycznej bynajmniej tak pisało na drzwiach. widziałam jak wzyscy pokazują na mnie palcami i się ze mnie śmieją momentalnie łzy napłynęły mi do oczu, pobiegłam do toalety. chciałam wrócić do domu.siedziałam tam z pół godziny. do puki nie przyszedł po mnie Lou. znowu on czego on ode mnie chce.
-dlaczego nie jesteś na lekjach spytał chwytając mnie zza ramię
-chcę wrócić do domu.
-dlaczego co się stało. już nie odpowiedziałam po prostu minęłam go poszłam do szafki założyłam kurtkę wyszłam ze szkoły a on znowu pobiegł za mną
-czego ode mnie chcesz? krzyknęłam do niego obracając się
-sopkojnie chcę ci tylko pomóc, wiem że cierpisz
-niechcę twojej pomocy nie chcę nikodo pomocy
-ale przyda ci się wierz mi
-Odczep się ode mnie odwrociłam się i wybigłam na ulicę coś mnie uderzyło,zemdlałam.
...
KONIEC ROZDZIAŁU 1
Ciąg dalszy nastąpi, na początek 3 komentarze i dodaje kolejny rozdział :)
Podoba się? Mam nadzieje że tak. :D (trochę długi)
Bohaterowie
Główni Bohaterowie:
Niall Horan
16 lat,z Darcy są bliźniakami.
Chłopak po śmierci rodziców nie dał sobie rady psychicznie, zaczął się ciąć aż w końcu popełnił samobójstwo poprzez podcięcie sobie żyły. Chłopak co noc wchodzi do snów Darcy i w każdym z snów chce jej coś powiedzieć.
Darcy Horan
16 lat, siostra Nialla. Zamknięta w sobie, nieśmiała dziewczyna. Po śmierci rodziców załamała się a gdy jej brat popełnił samobójstwo Darcy straciła chęć do życia. Wszystko co było dla niej najważniejsze straciła.
Jedyną osobą która może jej pomóc jest Louis
Louis Tomlinson
17 lat, chłopak bardzo miły i wygadany. Stara się pomóc Darcy ale dziewczyna nie chcę z nikim rozmawiać ale Lou nie daje za wygraną.Tylko on ją rozumie, broni ją i stara się jej przemówić do rozsądku. Czy uda mu się jej pomóc zanim Darcy się podda?
I WIELE INNYCH
Niall Horan
16 lat,z Darcy są bliźniakami.
Chłopak po śmierci rodziców nie dał sobie rady psychicznie, zaczął się ciąć aż w końcu popełnił samobójstwo poprzez podcięcie sobie żyły. Chłopak co noc wchodzi do snów Darcy i w każdym z snów chce jej coś powiedzieć.
Darcy Horan
16 lat, siostra Nialla. Zamknięta w sobie, nieśmiała dziewczyna. Po śmierci rodziców załamała się a gdy jej brat popełnił samobójstwo Darcy straciła chęć do życia. Wszystko co było dla niej najważniejsze straciła.
Jedyną osobą która może jej pomóc jest Louis
Louis Tomlinson
17 lat, chłopak bardzo miły i wygadany. Stara się pomóc Darcy ale dziewczyna nie chcę z nikim rozmawiać ale Lou nie daje za wygraną.Tylko on ją rozumie, broni ją i stara się jej przemówić do rozsądku. Czy uda mu się jej pomóc zanim Darcy się podda?
I WIELE INNYCH
Subskrybuj:
Posty (Atom)




