Rozdział 3
Otworzyłam list:
"Uważaj na niego może być niebezpieczny"
* Furious
Nie wiedziałam o kogo chodzi w ty liście myślałam że pewnie chodzi o tego niby Niallla albo Louisa poszłam szybko do pokoju i schowałam ten list zeszłam na dół, chciałam to posprzątać bo jakby przyjechała ciocia z wujkiem i zobaczyli zbitą wazę i wokół krew i do tego moja ręka zabandażowana i pokaleczona mogliby pomyśleć że ja to zrobiłam , zresztą napewno by tak pomyśleli. Nadal strasznie śię bałam chciałam posprzątać ale rana na ręce zaczeła strasznie boleć od bandażowałam żeby zobaczyć co się dzieje z moją ręką. Była tylko trochę bardziej czerwona niż wcześniej. Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam.
-Darcy, Darcy! słyszysz mnie? ciotka próbowała mnie obudzić
otwożyłam oczy leżałam na sofie w saloniea wujek zbierał potuczone szkło wycierał krew usiadłam spojżałam na łazienkę bo drzwi były otwarte ale nic tam nie było żadnej krwi, żadnego niby Nialla.
- Darcy co ty próbowałaś zrobić? pytała mnie ciocia
- to nie ja przysięgam.
-przecież maż rane dość sporą na ręce dobrze że nie przeciełaś sobie żyły.
- To nie ja! krzyknęłam i zaczęłam płakać wiedziałam że jakbym opowiedziała im co naprawdę by się stało to by mi nie uwierzyli i zapewne wylądowałabym w Psychiatryku.
-Darcy stój skoro nie ty to kto
-tak byś mi nie uwierzyła
-Darcy, skończmy ten temat, ale wydaje mi się że z tą raną musimy jechać do szpitala
pokiwałam tylko przecząco głową a cioica mimo to najpierw zabrała mnie do kuchni obmyła mi ranę zabandażowała i kazała mi iść do samochodu.
* W szpitalu
To był lekarz który zajmował się mną jeszcze dziś rano
-Dzień dobry, byłaś już tu dziś coś się dzieje
-nie po prostu wydaje mi się że jej rana wymaga szycia. mówiła ciocia odwiązując mi bandaż i pokazując doktorowi moją rękę
- kiedy to zrobiłaś i jak?
-Z tego co zdążyłam się dowiedzieć jakieś 30 minut temu zbiła wazę i jakoś tak się stało. ciocia odpowiadała za mnie
-już ci mówiłam to nie ja! powiedziałam z trochę głośnym tonem
-Skoro nie ty to kto, nikogo oprócz ciebie nie było w domu. zdenerwował się wujek
już nic się nie odzywałam
-wydaje mi się, a raczej jestem tego pewny że od uderzenia w wazę nie było by tak poważnej rany, to wygląda mi na przecięcie nożem bądź "żyletką" podkreślił to słowo
-sugeruje pan że się tne
-ja to wiem, trzeba będzie szyć zapraszam poszłam za nim
*godzina póżniej
Jechałam z ciocią i wujkiem przez miasto, szybko zorientowałam się że nie jedziemy do domu ale byłam cicho, nic się nie odzywałam weszliśmy do jakiegoś budynku
- Dzień dobry czy mogę umówić na wizytę do psychologa nastolatkę wskazała na mnie
-do psychologa ja, dlaczego? spytałam wójka
-Lekarz poprosił nas o to powiedział że to powinno ci pomóc
-Czy wy uważacie mnie za wariatkę? krzyknęłam dość głośno i wyszłam z budynku czekałam na nich przed samochodem
*W domu
-Darcy jutro masz wizytę z doktorem Walker jest psychologiem, uważamy że to dobrze ci zrobi
-Nie wierzę, Dlaczego co ja takiego zrobiłam? s
Poszłam do pokoju włączyłam laptop trochę poserfowałam po internecie i trafiłam na zdjęcie ręki w krwi całej pociętej i szczerze jarało mnie to. wzięłam temperówkę rozkręciłam ją i zrobiłam pierwszą kreskę na początek lekko ale po chwili moja cała ręka była okaleczona niektóre nawet trochę głębsze niż pozostałe. poszłam do łazienki wzięłam prysznic i rozmyślałam o Niallu i o tej całej sprawie dzisiaj. Poszłam spać.
rano obudziła mnie ciocia słowami "Darcy czas do szkoły w kuchni jest gotowe śniadanie" to była jej stała formułka. Ubrałam dżinsy, biały tiszert z jakimś nadrukiem, czarną bluzkę i czarne conversy a włosy zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół i tak nie zjadłam całego śniadania poszłam umyć zęby i lekko się pomalowałam wzięłam torbę z książkami i ruszyłam z wujkiem do samochodu po 10 minutach byłam pod szkołą szłam przez korytarz większość po prostu mnie ignorowała ale niektórzy albo patrzyli na mnie jakbym nie wiem co im zrobił albo się ze mnie śmiali. Poszłam pod klasę i usiadłam na ławce czekałam aż przyjdzie nauczyciel. Widziałam Louisa jak zarywa do jakiś dziewczyn z innyc klas... o kurde on idzie moją stronę.
-Hej Darcy, co u ciebie? spytał siadając koło mnie -nieźle mnie wczoraj wystraszyłaś jak wpadłaś pod ten samochód dobrze że samochód nie jechał szybko ale widzę że nic ci nie jest skoro jesteś w szkole, ale jakbyś czegoś potrzebowała to przyjdź do mnie. Po lekcjach czekałam na wujka pod szkołą po 5 minutach przyjechał zawióżł mnie do tego całego psychologa bałam się że zauważy moją pociętoą rękę i słusznie się bałam zobaczył
